Wędkarze vs. imigranci

Wędkarze vs. imigranci
Inspektorzy brytyjskiej agencji ochrony środowiska uzbrojeni w pałki, kajdanki i kamizelki kuloodporne patrolują brzegi rzek i jezior. Rośnie bowiem napięcie między rodzimymi wędkarzami a imigrantami z Europy Środkowej – pisze „Sunday Telegraph”. Ryby słodkowodne są w Anglii pod ochroną, a wiele gatunków w tym karp i szczupak, uważanych na wschodzie Europy za przysmaki, uchodzi tu za niejadalne. Prawo dopuszcza ich łowienie dla sportu, ale po krótkim nacieszeniu się zdobyczą i zrobieniu pamiątkowego zdjęcia, wędkarz musi wrzucić rybę z powrotem do wody.

Łowienie ryb słodkowodnych po to, by je usmażyć, oprócz tego, że jest złamaniem prawa, uważane jest na Wyspach za przejaw złego smaku. Wędkarze są oburzeni odłowem przypisanym imigrantom, ponieważ zasoby rybne są przez to uszczuplane, a zatem maleje liczba tych, które mogą łowić dla sportu. W czerwcu policja w hrabstwie Hereford aresztowała nad jeziorem czterech imigrantów z Europy Środkowowschodniej uzbrojonych w harpun wystrzeliwany z karabinku.

Agencja ochrony środowiska zarządziła patrole w związku zdoniesieniami, iż wędkarze strzelali do imigrantów z dubeltówki,choć celowali nad ich głowami. W zakresie egzekwowania przepisów o ochronie ryb, inspektorzy mają te same uprawnienia co policja.

Wędkarze są bardzo rozżaleni. Raczej prędzej niż później może dojść do użycia przemocy. Skala nielegalnego odłowu jest zatrważająca i staje się powszechnym problemem – powiedział gazecie Richard Lee, redaktor pisma wędkarskiego „Angling Times”.

Największy ubytek ryb przypisywany nielegalnemu odłowowi przez imigrantów zaobserwowano w Tamizie oraz na rzece Nene w hrabstwach Cambridge i Northampton.

autor:Esox

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *